Każdy ma chyba takie rzeczy w życiu, które kocha, lubi i nie lubi. Ostatnio staram się każdego dnia skupiać na tym, co jest fajne, co sprawia radość mojej rodzinie i mi, a te rzeczy mniej przyjemne, które same się nie zrobią, traktuję, jak wyzwanie albo rzecz neutralną. Ostatnio wiele radości sprawia mi dziecięca wymowa Ewy np.o 6 rano "Mamusiu wstałaś jus, juś się wyspałaś, no lóbmy jus sniadanko" Mimo zmęczenia po krótkiej nocy i kilku pobudkach Oli chce mi się wstać i robić śniadanko.
Obecnie obie dziewczyny są chore, a Olkę to nawet tak wzięło, że groził nam szpital. Musimy codziennie się inhalować. Cóż z tego, że zakładałam sobie, że nie będę puszczała dzieciom bajek, jak inaczej bez krzyku nie da się inhalować Oli, no a jak Ewa widzi, że Ola ogląda Teletubisie, to sama do inhalowania też chce coś mieć. Przychodzi do Łukasza albo do mnie i mówi: "Tatusiu, plosę, tylko jedną Dolę, i nie będę płakać jak się skoncy, naplawdę, plosę :))" Wiadomo, że po jednym odcinku Dory i tak jest afera, jak się wyłącza bajki, ale i tak na razie jest to słodkie.
No, a poza tym to obecnie bardzo lubię nasze rodzinne rytuały. Mamy na razie takich kilka. Dopóki dziewczyny były zdrowe, to na koniec tygodnia szliśmy sobie rodzinnie na lody do grycana. To mi się bardzo podobało, szkoda, że już się trochę pogoda popsuła, ale jak tylko nadejdzie wiosna, czyli już niebawem :)) to powrócimy do naszej tradycji. Na wiosnę, to pewnie i Olka, będzie w pełni korzystać z tych spacerków.
Lubię też wspólne pieczenie ciasta w niedzielę i aromat, który unosi się w domu. Myślami wracam do czasów z dzieciństwa, kiedy moja Mama, co niedzielę piekła drożdżówkę. Gościu wiedz, że czeka na Ciebie zawsze ciasto w niedzielę, a w poniedziałek już tylko ostatki.
Nie wiem, co na to mój Mąż, ale ja lubię sobotę, bo wtedy Łukasz wczesnym rankiem przejmuję opiekę nad dziećmi, a ja mogę się zdrzemnąć jeszcze pół godziny. Nic mi wtedy nie przeszkadza, ani hałasy, ani skakanie po mnie. Wiem, że dzieci są bezpieczne i zaopiekowane. To cudowne poleżeć jeden dzień w tygodniu trochę dłużej w łóżku. Tak...ja sobotnie leniuchowanie zaliczam, jako nasz rodzinny zwyczaj.
cdn.
lecę spać

