poniedziałek, 10 listopada 2014

Takie tam..trochę codzienności

Miałam szybciej coś napisać, ale czytam wartą polecenia (szczególnie Mamom) książkę, która nosi tytuł "Matecznik", a autorką jest Agnieszka Grzelak. W każdej wolnej chwili sięgam po książkę
i nasuwa mi się za każdym razem spostrzeżenie; "O, ja mam podobnie" To dla mnie naprawdę wspierające, że niektóre kobiety borykają się z takimi, jak ja sytuacjami, nieraz kłopotliwymi, by podzielić się nimi nawet z najbliższą przyjaciółką. Poza tym, to czytam też "Wnuczkę do orzechów", kolejny "zakłócacz" odrywający od pisania.
Solidaryzuję się z bohaterami filmu "Nie lubię poniedziałków". Poniedziałki to dla mnie trudny logistycznie dzień, ponieważ Łukasz ma dzień sportu i wraca do domu bardzo późno, jak dzieci już dawno śpią. Cieszę, że mój mąż chodzi się zrelaksować grając w nogę i kosza, jednak kładzenie samotnie dzieci spać jest dla mnie wyzwaniem. Obie nasze córki potrzebują zasypiać z którymś
z nas, więc jak jestem sama, to przydałby się dar bilokacji. Ola (młodsza) o 19 przełącza się z opcji dzień na noc i albo położy się ją spać albo jest zupełnie źle, w tym samym czasie Ewa (starsza) wymyśla tysiące rzeczy, które koniecznie musi zrobić z Mamą. Dziś żeby każdy był zadowolony, a ja żeby nie miała poczucia, że którąś z dziewczynek zaniedbuję, poszłyśmy o 19.35 razem spać
w naszym małżeńskim łóżku. Ewa była zadowolona, bo bardzo lubi zasypiać w naszym łóżku, Ola bo miała mnie blisko siebie, a ja bo cała akcja przebiegła w miarę sprawnie i już o 20 był spokój. Także jakby ktoś z szanownych czytających dysponował czasem w poniedziałki i chciałby nas odwiedzić, to serdecznie zapraszam, szczególnie w godzinach wieczornych :))

poniedziałek, 3 listopada 2014

O spotkaniach

Bardzo lubię spotkania z różnymi ludźmi, szczególnie te przypadkowe, choć naprawdę rzadko spotykam kogoś interesującego przypadkiem. Tym razem było inaczej. 
W piątek przed Świętem Wszystkich Świętych pędem pojechałam na grób mojej Babci od strony Taty. Pędem, ponieważ dzieci chore i ciężko mi było je zostawiać. Miałam ogromną potrzebę żeby zapalić znicz, położyć kwiaty i chwilę się pomodlić. Jak już jechałam, to nawet nie myślałam, że kogoś tam spotkam, jedyne, co, to że Babcia jest już w Niebie szczęśliwa.
Najpierw było przede mną szukanie grobu, zawsze mam problem na cmentarzach, by znaleźć grób kogoś z mojej rodziny. Odnalazłam grób i patrzę, że stoi tam kobieta z dzieckiem. Cieszyłam się, że poznam kogoś nowego, kto powie, coś o mojej Babci, bo w sumie krótko ją znałam. Przeżyłam bardzo pozytywny szok, ponieważ tą kobietą była osoba (Natalia), którą moja Babcia zajmowała się bardzo dawno temu, jakieś 30lat temu :)) Z Natalią znamy się, ale nie widziałyśmy się prawdopodobnie od pogrzebu Babci, czyli od 1998r., a mimo to rozpoznałyśmy się i rozmawiałyśmy, jakbyśmy się widziały ostatni raz całkiem niedawno.
Dziękuję Babci, że opiekując się dziećmi wywarła na nie tak pozytywny wpływ, że po 30 latach jej praca ma dla kogoś znaczenie. Jest to naprawdę obiecujące....